Wakacje rządzą się swoimi prawami i jakoś tak wyszło, że w czasie pobytu nad Morzem Czarnym dopuszczaliśmy różne kulinarne bezeceństwa, w tym desery po każdym posiłku. Przed również.
- Mamo, co będzie na deser? - pyta Ala zasiadłszy na krześle.
- Tata zaraz pójdzie i sprawdzi, co dzisiaj przygotował dla nas kucharz.
- Ooooo, słodkie kulki! - Ala nie posiada się ze szczęścia na widok słodkiego do nieprzytomności deseru.
- Mamo, a co to jest? - pyta, na wpół zaklejona cukrowym syropem.
- To jest...
- ... kupa bułgarskiego niedźwiedzia... - wypala Artur ze wzrokiem utkwionym w punkcie ponad moją głową.
- ...który najadł się miodu, dlatego jest to takie słodkie. - dodaję z miną pokerzysty z czterdziestoletnim stażem.
Niby wszystko w porządku, wyjaśniamy dzieciom, że to był żart, ale... kiedy Artur odbiera dzieci po przedszkolu pierwszego dnia po powrocie z wakacji, pani przedszkolanka, z szatańskim błyskiem w oku oznajmia:
- Ala chwaliła się, co jadła na wakacjach...
17 września 2013
10 września 2013
50. shades of a call centre
- Halo, dzień dobry, czy to pani Anna?
Odbiera mój mąż i basem pyta:
- Tak, słucham.
- Eeee...
***
- Witam panią bardzo serdecznie! Dzwonię, żeby umówić się z panią na odbiór darmowej luksusowej szwajcarskiej bielizny. Proszę tylko podać rozmiar.
- Nie, dziękuję, nie jestem zainteresowana.
- Ale jak to? Przecież jest za darmo.
- Nadal nie jestem zainteresowana.
- No pani chyba żartuje! Przecież każdy nosi bieliznę! Jaką bieliznę pani nosi?
- [sic!] - Generalnie rzecz ujmując noszę dwa spadochrony wojskowe spięte gumką zamiast biustonosza i lotnię w charakterze stringów. Od święta zakładam namiot weselny na 20 osób. Jedwabny, rzecz jasna.
- ...
***
- Dzień dobry, od razu uprzedzam, że niczego nie sprzedaję. Czy znalazłaby pani chwilę, żeby porozmawiać o szatanie?
- A co dokładnie chciałaby pani wiedzieć o szatanie?
- ...
***
c d n...
Odbiera mój mąż i basem pyta:
- Tak, słucham.
- Eeee...
***
- Witam panią bardzo serdecznie! Dzwonię, żeby umówić się z panią na odbiór darmowej luksusowej szwajcarskiej bielizny. Proszę tylko podać rozmiar.
- Nie, dziękuję, nie jestem zainteresowana.
- Ale jak to? Przecież jest za darmo.
- Nadal nie jestem zainteresowana.
- No pani chyba żartuje! Przecież każdy nosi bieliznę! Jaką bieliznę pani nosi?
- [sic!] - Generalnie rzecz ujmując noszę dwa spadochrony wojskowe spięte gumką zamiast biustonosza i lotnię w charakterze stringów. Od święta zakładam namiot weselny na 20 osób. Jedwabny, rzecz jasna.
- ...
***
- Dzień dobry, od razu uprzedzam, że niczego nie sprzedaję. Czy znalazłaby pani chwilę, żeby porozmawiać o szatanie?
- A co dokładnie chciałaby pani wiedzieć o szatanie?
- ...
***
c d n...
6 września 2013
Lekcja ornitologii
Lotnisko, szał przed podróżą z dwójką dzieci osiąga zenit. Pić, jeść, spać, pić, czekolada, mam brudne ręce, nie siadaj na podłodze, zaraz nam ucieknie samolot, przepraszam panią, on już więcej tak nie krzyknie, ciszej, dzieci, nie Alu, nasz samolot nie może być różowy, Boże, daj mi dożyć tych wakacji...
W podręcznym plecaku misz-masz, paszporty wymieszane z paluszkami i chustkami do nosa. Ala spogląda mi przez ramię do ziejącej czeluści bagażu podręcznego.
- Mamo, czyja jest ta SŁONKA? - pyta wskazując słomkę do napojów.
- Nie mówi się SŁONKA tylko SŁOMKA. Słonka to taki ptak.
...
- Mamo, czyj jest ten ptak?
W podręcznym plecaku misz-masz, paszporty wymieszane z paluszkami i chustkami do nosa. Ala spogląda mi przez ramię do ziejącej czeluści bagażu podręcznego.
- Mamo, czyja jest ta SŁONKA? - pyta wskazując słomkę do napojów.
- Nie mówi się SŁONKA tylko SŁOMKA. Słonka to taki ptak.
...
- Mamo, czyj jest ten ptak?
2 sierpnia 2013
Solidarność międzygatunkowa
- Warzywa mają mnóstwo witamin i dzieci powinny je jeść! - jeszcze nie kończę zdania i mam niejasne wrażenie, że kiedyś... gdzieś... dawno temu już je słyszałam.
Ala spogląda na mnie podejrzliwie znad talerza.
- Jak nie będziesz jeść warzyw, to nie urośniesz... - w panice szukam w myślach przykładów nikczemnego wzrostu. Napoleon czterolatce może co najwyżej kojarzyć się z napoleonką, a prezesem Kaczyńskim nie będę dziecka straszyć.
- Na przykład nasza Pajda - oddycham z ulgą spoglądając przepraszająco na naszego psa - nie jadła warzyw i nie urósł jej ogon, sama zobacz! - w myślach obiecuję zwierzakowi karuzelę z psich ciasteczek i podwójną kolację.
Ala zerka na Pajdę z wysokości krzesła:
- Ale ona i tak wygląda PIĘKNIE!
Ala spogląda na mnie podejrzliwie znad talerza.
- Jak nie będziesz jeść warzyw, to nie urośniesz... - w panice szukam w myślach przykładów nikczemnego wzrostu. Napoleon czterolatce może co najwyżej kojarzyć się z napoleonką, a prezesem Kaczyńskim nie będę dziecka straszyć.
- Na przykład nasza Pajda - oddycham z ulgą spoglądając przepraszająco na naszego psa - nie jadła warzyw i nie urósł jej ogon, sama zobacz! - w myślach obiecuję zwierzakowi karuzelę z psich ciasteczek i podwójną kolację.
Ala zerka na Pajdę z wysokości krzesła:
- Ale ona i tak wygląda PIĘKNIE!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

