12 października 2011

Foto story

Na wyraźne życzenie cioci Beaty - porcja świeżych zdjęć Dwojga Takich co Okradną Księży. A tak na marginesie - przyjedź podziwiać na żywo!




4 października 2011

Sunday morning

Zapachniało błogim lenistwem, świeżą pościelą i kawą? Pozwólcie, że opowiem o moim ostatnim niedzielnym poranku.

04:40 - syn stwierdza z wrzaskiem nie znoszącym sprzeciwu, że dzień się właśnie zaczął i teraz będzie się bawić. Na nieszczęście koniecznie z którymś z rodziców. Los pada na tatę, który po omacku instaluje się w salonie razem z pociechą i, ku uciesze młodszej latorośli, zaczyna budowanie wieży z klocków. Ja kurcgalopem udaję się do sypialni, żeby wyrwać nocy jeszcze parę chwil.

05:15 - córka uznaje, że skoro panowie bawią się setnie pokój dalej, to nadszedł czas na poranne mleko. Z jednym okiem zaklejonym jeszcze snem podgrzewam Łaciate.

05:30 - Ala stwierdza, że właściwie ma ochotę porozmawiać, więc proponuję jej przeniesienie się do mojego łóżka, łudząc się, że gówniarz da się zagadać i przyśnie. Po chwili rozlega się tupot małych stóp.

05:35 - w sypialni:
- Mama, to nie ta.
- Co "nie ta"?
- To taty jeeeeest...
- Zgadza się, to poduszka taty.
- Łeeeeee!
- Mam ci przynieść twoją?
-Ta!
Wypełzam z ciepłego łóżka, idę do pokoju maluchów i przynoszę poduszkę Młodej. Wszyscy się cieszymy.

05:45 - w sypialni:
- Mama, to tatyyyyyyyy...
- Co tym razem?! - mówię już nieco poirytowana.
- To tatyyyy jeeeeest!
- Tak, to kołdra taty.
- Łeeeeeeeeeeeee!!!
- Przynieść ci twoją kołderkę?
- Taaa!

Kołdra Ali ląduje w moim łóżku.

05:50 - udaje mi się przysnąć. Po chwili:
- Nie ma kici!!! Mała kicia nie ma! Łeeeeeeeeee...
- Mam ci przynieść kicię?
- Taaaaaaa!!!

Wypełzam, idę do pokoju, przynoszę wymiętoszonego pluszaka.

06:05 - znajduję swój dołek w materacu, przymykam oczy. Dziecko ma najwyraźniej nieprzepartą chęć opisywania rzeczywistości:

- Mama tu leży, a tu Ala. Ala tu, mama tam. To Ali jest, to mamy. Mama jest tu, Ala tu, Adi tam. Tata karmi Adasia. O, to kicia jest. Mama, tu kicia jest.
- Córcia, może chcesz spać?
- Taaa.
- To się połóż, przytul kicię i śpij, dobrze?
- Taaaaa......

06:25 - w sypialni, ciąg dalszy:
- Mama, siusiu.
- Ala, masz założoną pieluszkę, rób w pieluszkę.
- Mama, siusiu!
- Rób w pieluchę.
- Nie, na nocnik!
- W pieluchę!
- Na nocnik!

Idę po nocnik, Młoda robi, co musi, sprzątam, udajemy się do łóżka.

06:30
- Mama, kupa!
- Co?
- Kupa idzie! Duuuuuża kupa idzie!

Wychodzę z łóżka, zanoszę Alę do łazienki, sadzam na sedes. W drzwiach potykam się o nieprzytomnego Artura.

 - Kawy? W końcu mamy weekend...



Nigdy nie sądziłam, że nadejdzie dzień, w którym będę tęsknić za końcem weekendu...

21 września 2011

Mama z daleka

Wyjechałam.Służbowo.Na dwa dni.

Po raz pierwszy od dwóch lat spałam praktycznie nieprzerwanie przez 12h. Rano nie wiedziałam, co się dzieje i cały dzień chodzę nieco rozbita. Jak się okazuje, miecz ten jest obosieczny.

Telefon do męża:

- Cześć, kochanie!
- Cześć! Co  to za hałas w tle?
- To ul. 27 Lipca, wyszłam na chwilę z hotelu.
- 27 Lipca? A co ty tam robisz? Jest wrzesień!!!

5 września 2011

Poradnik Wyrodny dla rodziców cz. III - kukułcze jaja

Posiadanie dwójki dzieci, jak mawia klasyk, ma swoje zady i walety. Czasem zmęczenie materiału (czytaj: rodziców) sięga zenitu i wtedy małolatów należy się pozbyć. Czasowo, rzecz jasna.

Najlepszą instytucją utylizującą czasowo energię dziecięcą są dziadkowie. Wygłodnieli kontaktów z progeniturą w drugim pokoleniu, często dają się nabrać i pozwalają podrzucić sobie rozwrzeszczaną brygadę.

Należy pamiętać, aby zaopatrzyć dzieci w kilka niezbędnych gadżetów - ulubioną zabawkę, ubrania na zmianę i zapas żywności na czas jakiś. Problem pojawia się wtedy, gdy ulubioną zabawką jest kabel od drukarki zintegrowany boleśnie z urządzeniem, a z produktów spożywczych dziecko najchętniej zjada watę cukrową - wtedy musimy liczyć na inwencję dziadków.





Kiedy już dziadkowie, niepomni na wcześniejsze doświadczenia, zgodzą się zająć przychówkiem, rodzice uciekają w zorganizowanym pośpiechu.

Ta panika - co robić?! Odespać?! Odpisać na zaległe maile?! Napisać posta?! I zanim wybierzemy najlepszy sposób na kilka wolnych chwil - czas mija i szczęście się kończy. Dziadkowie pragną oddać dzieci ich prawnym opiekunom. Można próbować udawać, że jest się tegorocznym odrostem jodły lub usiłować się za nią schować, ale nie do końca dobrze to wychodzi...


Dziadkowie nas znajdą i oddadzą:

- dzieci przejedzone,

- dzieci zaklejone słodyczami,

- dzieci rozwydrzone,


- dzieci ubrane w cztery dodatkowe warstwy  ubrań (bo coś nosem pociąga, bluzeczkę jeszcze włożyłam...)



Jedno jest pewne - na następne podrzucenie kukułczych jaj będzie trzeba trochę poczekać... Na szczęście jest druga zmiana dziadków :).