- Pani jest wprost stworzona do rodzenia dzieci! - oznajmiła ze znawstwem moja ginekolog. - Wspaniałe warunki!
- Wiem, że mam wielki tyłek i nie trzeba mi o tym tak publicznie przypominać! - wypaliła, na szczęście bezgłośnie, złośliwa istota w tyle mojej głowy.
- Zawsze wiedziałam, że to się na coś przydaje w życiu - powiedziałam, już głośno, z wysokości fotela, śląc jadowite spojrzenie małżonkowi.
- Szkoda tylko, że nie chce pani współpracować i jakoś nadal nie udaje się urodzić - kontynuowała z troską pani doktor. To zgłosi się pani w piątek do szpitala, zaczniemy pertraktować z młodzieżą.
Skoro tak... Na Dzień Babci chciałam zainteresowanym wręczyć po Geriavicie, ale widać będzie lepszy prezent. Żeby tylko warunki dopisały...
20 stycznia 2011
17 stycznia 2011
16 stycznia 2011
Porodowe zaparcie
Najwyraźniej nasz syn zaparł się i postanowił zostać w brzuchu. Ciepło, cicho, bezpiecznie - trudno się dziwić. Nie pomogły nawet dziadkowe przepowiednie, dzieć się uparł, zakotwiczył i nie wychodzi.
Szkoda tylko, że mnie, jako wynajmującego lokal nikt o zdanie się nie pyta...
Zaczynam się martwić tzw. zasiedzeniem...
Każdy ma swój pomysł na życie...
Szkoda tylko, że mnie, jako wynajmującego lokal nikt o zdanie się nie pyta...
Zaczynam się martwić tzw. zasiedzeniem...
Każdy ma swój pomysł na życie...
| St. Lucia, Castries |
13 stycznia 2011
Tora, tora, tora!
Wczoraj wpadła Duża Młoda, zamówiłyśmy sushi, Artur na obiad dostał jedzenie dla ludzi, on surowizny nie tyka. Ma prawo.
Sushi przyjechało, zasiadłyśmy do rozpusty, po minucie czuję na plecach czyjś głodny wzrok. Artura wykluczyłam od razu, on jadłby sushi w obliczu śmierci głodowej, a to i tak po głębokim namyśle. W drugiej kolejności pomyślałam o psie, który jada wszystko oprócz masy bitumicznej, zderzaków samochodowych i oliwek, ale pies spał pod kaloryferem.Obejrzałam się, a tam... Alicja przełykająca ślinę.
Cóż począć? Moje sushi, ze względu na ciążę było trochę oszukiwane - wegetariańskie/grillowana ryba, więc ułamałam kawałek, ujęłam zgrabnie w pałeczki i zatkałam ziejącą otchłań, która pojawiła się przede mną.
- Mniam! - otchłań rozwarła się ponownie, domagając się repety.
Dwa duże futomaki z grillowanym łososiem później zaczęłam podejrzewać, że Ala, wbrew wyglądowi, jednak jest moją córką.
Następnym razem spróbujemy wasabi!
Sajonara!
Sushi przyjechało, zasiadłyśmy do rozpusty, po minucie czuję na plecach czyjś głodny wzrok. Artura wykluczyłam od razu, on jadłby sushi w obliczu śmierci głodowej, a to i tak po głębokim namyśle. W drugiej kolejności pomyślałam o psie, który jada wszystko oprócz masy bitumicznej, zderzaków samochodowych i oliwek, ale pies spał pod kaloryferem.Obejrzałam się, a tam... Alicja przełykająca ślinę.
Cóż począć? Moje sushi, ze względu na ciążę było trochę oszukiwane - wegetariańskie/grillowana ryba, więc ułamałam kawałek, ujęłam zgrabnie w pałeczki i zatkałam ziejącą otchłań, która pojawiła się przede mną.
- Mniam! - otchłań rozwarła się ponownie, domagając się repety.
Dwa duże futomaki z grillowanym łososiem później zaczęłam podejrzewać, że Ala, wbrew wyglądowi, jednak jest moją córką.
Następnym razem spróbujemy wasabi!
Sajonara!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

