30 czerwca 2010

Prawie jak tata!

Nie chodzi tylko o fizyczne podobieństwo! Oto, co łączy Alę z tatą:


Podobnie, jak tata zasypia w fotelu przed telewizorem...


Ma czasem gorsze momenty...


Nie lubi pustych kubków...


... i, co gorsze, pustych talerzy!


Czasem nudzi ją to, co mówię...


Lubi roboty precyzyjne (tu 582 próba wyswobodzenia się z szelek)...


Oboje również nieodmiennie cieszą się na mój widok. Szczególnie, gdy w jednym ręku mam butlę z mlekiem, a w drugim kawę!

27 czerwca 2010

Wojna!

Oj sporo się wydarzyło odkąd po raz ostatni któreś z nas odkurzało bloga... Imć Małżonek spoczął na laurach pisarskich i nawet groźba rozwodu nie była w stanie zmobilizować go do pisania.

Tytułową wojnę prowadzę jednocześnie na kilku frontach, ale po kolei:

Front Wschodni - Małżonek i jego niemoc pisarska. Na tym polu klęska goni klęskę, więc może nie będę się, nomen omen, rozwodzić.

Front Północny: wojna z dziecięciem własnym, dalej Alicją zwanym. Dziecię uparło się, zablokowało, zafiksowało i mówi wyłącznie TATA. Wszystko, co fajne, to TATA. Pies jest TATA, pilot od DVD jest TATA, sam tata jest TATA i, o zgrozo!, nawet Kaczyński w telewizji jest TATA. Będziemy musieli popracować trochę nad młodzieżą... MAMA pojawia się na ustach Alicji tylko wtedy, gdy dziecię jest głodne lub nieszczęśliwe, co w jej wieku oznacza w gruncie rzeczy to samo. Bestia szybko zorientowała się, kto ma kluczyk do szafki z łakociami...Cały tatuś.

Front Zachodni (od zachodzenia): tutaj mamy prawdziwy Blitzkrieg ;-)). Otóż już w styczniu Ala przestanie być jedynaczką i zostanie Starszą Siostrą. Zamawialiśmy Adasia, zobaczymy (może już w sierpniu), czy nie pomylili paczek.

Pozdrawiamy!

7 maja 2010

Majowa zębatka

- Ałaaaaaaaaaaaa... ona ma ZĘBY!!!

- Ma co??? - oboje z Arturem rzuciliśmy się do fotelika, w którym zdeponowaliśmy Alę i pozostawiliśmy ją pod czułą opieką cioci Madziary.

- No zęby, ugryzła mnie, wredota mała. Wzięła mojego kciuka, wpakowała sobie do buzi i użarła! Mam nadzieję, że szczepiona...

Komisyjnie zajrzeliśmy do buzi naszej pociechy, a tam, najzwyczajniej w świecie, bezczelnie i nieodwołalnie objawiły się nam dolne jedynki. Pierwsze zęby na Pierwszego Maja!

Na poważnie zaczęliśmy się zastanawiać, czy na drzwiach wejściowych nie zamontować tabliczki: UWAGA, ZŁY NIEMOWLAK.

A to efekty sesji zdjęciowej cioci Madziary. Prawda, że obłędne?