- Zobacz, Artur, jak nasze dzieciaki fajnie radzą sobie w wodzie! - mówię z dumą obserwując z leżaka naszą dwójkę pluskającą się w basenie. - Ala w tej dmuchanej kamizelce unosi się na wodzie jak kaczka.
- Raczej jak zmoknięta kura lub brzydkie kaczątko... - konstatuje bezlitośnie Artur.
Ala bezbłędnie wyłapując wszelkie komentarze dotyczące jej osóbki wypala:
- Tylko nie brzydkie kaczątko! - mała jest bliska płaczu.
- Ale po co te nerwy? Pamiętasz bajkę o brzydkim kaczątku? - próbuję załagodzić jakoś sprawę.
- Pamiętam. - łykając wodę i łzy odpowiada Ala.
- I jak się skończyła też pamiętasz? - ciągnę wywód logiczny.
- Pamiętam. Z kaczątka wyrósł piękny łabędź.
- No to czemu marudzisz?
- Bo zajęło to mu MNÓSTWO CZASU!
7 września 2014
7 lipca 2014
Trouble
- Tato, czy ty kiedyś umrzesz?
- Alu, tak się składa, że niestety każdy człowiek kiedyś umrze. Ja również.
Ala, wyraźnie poruszona, prawie płacząc:
- Ale nie możesz! Będziemy cię potrzebować! A co, jak wpadniemy w TARAPATY?!
- Alu, tak się składa, że niestety każdy człowiek kiedyś umrze. Ja również.
Ala, wyraźnie poruszona, prawie płacząc:
- Ale nie możesz! Będziemy cię potrzebować! A co, jak wpadniemy w TARAPATY?!
26 czerwca 2014
Kałasznikow z pytaniami
- Mamo, a co jest na końcu świata? Czy tam jest ciemno i przepaść?
- Mamo, co będzie po końcu świata?
- Mamo, czemu niektórzy ludzie zabijają mrówki?
- Mamo, bardzo cię kocham i nigdy cię nie zapomnę. Nawet jak UMARNIESZ.
- Mamo, kiedy UMARNIESZ?
- Mamo, co będzie po końcu świata?
- Mamo, czemu niektórzy ludzie zabijają mrówki?
- Mamo, bardzo cię kocham i nigdy cię nie zapomnę. Nawet jak UMARNIESZ.
- Mamo, kiedy UMARNIESZ?
18 czerwca 2014
Wiesz, co jesz?
Kilka tygodni temu usłyszałam w telewizji, że parę dni wcześniej odwiedził nas jeden z katarskich szejków. Wizyta była prywatna, szejk ustrzelił kilka jeleni, zapłacił gotówką i cichaczem wrócił do ojczyzny mlekiem wielbłądzim i ropą naftową płynącej.
Przejęty dziennikarz relacjonujący - w prawdzie post factum - to wydarzenie, przepytywał na tę okoliczność równie rozentuzjazmowaną właścicielkę hotelu. Czy szejk miał specjalne życzenia, czy był miły, co mówił, czego nie powiedział i - oczywiście co Jego Naftowa Wysokość jadł.
- Szejk był bardzo radosny, nie miał specjalnych życzeń, a najbardziej smakował mu oczywiście nasz polski SCHABOWY.
I taka mi się refleksja nasunęła, że jak szejk się połapie, że wcinał wieprzowinę, ba! chwalił i o dokładkę prosił, to nawet nie będę miała żalu, że Katar najedzie nas zbrojnie i wprowadzi prawo szariatu tu, nad Wisłą.
Insha'Allah!
Przejęty dziennikarz relacjonujący - w prawdzie post factum - to wydarzenie, przepytywał na tę okoliczność równie rozentuzjazmowaną właścicielkę hotelu. Czy szejk miał specjalne życzenia, czy był miły, co mówił, czego nie powiedział i - oczywiście co Jego Naftowa Wysokość jadł.
- Szejk był bardzo radosny, nie miał specjalnych życzeń, a najbardziej smakował mu oczywiście nasz polski SCHABOWY.
I taka mi się refleksja nasunęła, że jak szejk się połapie, że wcinał wieprzowinę, ba! chwalił i o dokładkę prosił, to nawet nie będę miała żalu, że Katar najedzie nas zbrojnie i wprowadzi prawo szariatu tu, nad Wisłą.
Insha'Allah!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
