4 lipca 2011

Oczy niebieskie mówią wprost...

- Ale ona jest do pana podobna! - zachwyca się pani w kolejce, w której razem z Arturem i Alą tracimy kolejne minuty młodości.
- Naprawdę, kropka w kropkę cały tatuś - wtóruje jej pan stojący przed nami. Artur pęcznieje z dumy, a ja już przywykłam, że matką dla niektórych to ja jestem raczej w papierach, a nie w genach.

Ale, ale... Był taki moment, kiedy znajomi i nieznajomi, na widok naszej rodziny, śpiewali inną piosenkę: "Ale podobna do taty, ale oczy ma po mamie". Zupełnie, jak Harry Potter... Miło mi było, jak w Wigilię, ale niezmierna natura pozbawiła mnie i tej ostatniej, małej radości... Oczy Ali... zieleniały, na podobieństwo tatowych (choć ten, daltonista z urodzenia, kazał sobie wpisać w stary dowód, że oczy ma piwne...).

jeszcze na niebiesko

zielono jej...

Cała nadzieja w Adasiu, który postanowił płynąć pod prąd i nie upodabniać się do nikogo. Chociaż parę dni temu, robiąc czterdziestą drugą rundę po osiedlu (w celu uśpienia syna), zaczepiła mnie pani sprzedająca gazetki w naszym kiosku.

- Pani Aniu, pani podejdzie na chwilę! O, fajnie, bo wie pani, że ja jeszcze synka to nie widziałam. Znam Alę (o, jaka ona do ojca podobna!), ale małego jeszcze nie widziałam. O, jaki duży! A jaki do taty podobny!

Nadziejo, Matko Głupich!

27 czerwca 2011

Może morze

Miało być morze. Chrzest bojowy w podróży z dwójką Gnomów Ząbkujących. Taki wakacyjny surwiwal.

Nie udało się. Pogoda nad morzem się na nas obraziła, temperatura spadła poniżej 20 stopni C, na okrasę zaczęło lać. Postanowiliśmy nie jechać nad Bałtyk ale nad Wisłę, do Dziadków.

Być może dzieciaki żałują. Że nie było babek z piasku, słonej fali, flądry z frytkami (to szczególnie Alicja) i akcji "odpieluchowanie na plaży". Może nie było lodów z piaskiem, odpuszczania wieczornej kąpieli i spania w łóżeczku turystycznym... ale...

Rodzice mieli najlepsze wakacje od lat.

Z racji wyposzczenia Dziadków z powodu długiego niewidzenia wnucząt, rzucili się na nie z apetytem. Dzięki temu udało się nam chwilowo scedować prawa rodzicielskie na Dziadków i tylko we dwoje pójść do kina i na kolację do restauracji... I choć tuńczyk z grilla był spalony na wiór, a krokiety ziemniaczane niekoniecznie dobrze komponowały się z rybą, było cudnie.

Na wspaniałe wakacje nie trzeba wcale wyjeżdżać na Seszele czy inne Bali. Wystarczy zrobić sobie dwójkę dzieci, raz na sto lat oddać pod opiekę Dziadków i cieszyć się tak uzyskaną wolnością. Życie od razu nabiera smaku.

9 czerwca 2011

Seks, corgi i rodzina królewska

Miałam sen...

Nie, nie będzie o Marcinie Luterze Kingu. Ja sen miałam naprawdę i dziecię moje młodsze bez skrupułów go przerwało. Nieodwracalnie. Próbowałam dośnić, ale włączyło się radośnie dziecię starsze, więc szukam pomocy gdzie indziej.

A było to tak.:

Z dawno niewidzianą Przyjaciółką (ściskam Cię, Jeżu!) siedziałyśmy w jednej z sypialni pałacu Buckingham. W pokrętnej sennej logice byłyśmy niewidzialne dla otoczenia, które - nadzwyczaj ożywione - planowało ewakuację rodziny królewskiej, której grożono zamachem. Wyprowadzano właśnie królową Elżbietę II, kiedy książę Filip wysyczał (dodam, że piękną polszczyzną) - "Muszę jeszcze zabrać moją protezę..."

W tym momencie rzeczona Przyjaciółka, której najwyraźniej wspomniana proteza z czymś się skojarzyła, niepomna na niezwykłość sytuacji, wypaliła:

 - A wiesz, kawał mi się przypomniał!

Spotykają się dwa małżeństwa w wieku około 80 lat. Rozmowa schodzi na tematy okołołóżkowe. Jeden z małżonków pyta drugą parę:
- A jak tam u was z seksem?
- No wiesz, nieszczególnie dobrze, już nie te lata...
- A to dziwne, bo u nas rewelacja, robimy to kilka razy dziennie, w pozycjach, o których nam się wcześniej nawet nie śniło i ciągle nam mało...
- Ale jak to się wam udaje?

... i właśnie w tym momencie syn mój postanowił, że rozwiązanie wielkiej zagadki ludzkości jest mniej ważne od jego posiłku, co oznajmił światu donośnym wrzaskiem...

Zna ktoś ciąg dalszy?

P.S. Przypuszczam, że psy rasy Welsh Corgi Pembroke, które pasjami hoduje królowa Elżbieta II, podczas ewakuacji pałacu Buckingham zachowały filozoficzny spokój. Zupełnie jak nasz egzemplarz.