1 września 2010

Nie tylko tata!

Tata chełpi się tym, że Ala jest uderzająco podobna do niego i do niego tylko. Aż dziw bierze, że ja, jako mama, też miałam swój skromny udział w dziele powołania jej do życia.

Hola, hola, poza pewnym detalem anatomicznym istnieje również inne podobieństwo.

Sami oceńcie.


Ala
Ania



















I co ty, tato, na to?

Tata na oślą ławkę!

W końcu wakacje! Korzystając z uprzejmości naszych Przyjaciół zameldowaliśmy się w ich mazurskiej posiadłości. W komplecie, rzecz jasna.

Posiadłość mazurska piękna, w lesie nad jeziorem, wśród zwierzaków różnej maści, słowem - sielanka.

Szósta rano. Ala zaczyna wiercić się w łóżeczku obok. Małżonek pochrapuje melodyjnie, ja nasłuchuję odgłosów wszelakich.

Z pobliskiej zagrody dobiega mnie głodowy ryk osiołka Antosia.

- Gdzie jest Ala?! - Artur momentalnie usiadł na łóżku. - Czemu płacze i jest tak daleko?

Ala śpi grzecznie w łóżeczku obok, więc jestem ociupinę zdezorientowana.

- Masz na myśli ten ośli ryk? - nie tracę zimnej krwi.

- Ośli?

- Antosiowy, swojski, przaśny i jak najbardziej ośli, nie Alicjowy.

Artur tego dnia kilkakrotnie przepraszał Alę za nikczemną pomyłkę i próbował jej wmówić, że jej płacz najbardziej na świecie przypomina świergot ptaszyn o poranku. Pora dnia się zgadza. Na razie uwierzyła.

10 sierpnia 2010

Zamówione - doręczone

- No nie chce się dobrze ustawić i nie widzę, czy to on czy ona... - narzekała nasza ginekolożka w czasie badania USG.
- To ja skoczę na korytarz, machnę ze trzy pompki i wrócę. - odparła Anka.

Nie dość, że spędziliśmy ponad godzinę w poczekalni (NZOZ-u!) wysłuchując cudacznych odgłosów z rzeźni po lewej stronie, którą jakiś dowcipniś oznakował jako "Fizykoterapia", to jeszcze gówniarz nie chciał się na nas wypiąć, no!
W sumie to jednak ciekawe miejsce, ta poczekalnia. Siedziała z nami na przykład taka dwudziestokilkuletnia przyszła matka w dziewiątym miesiącu - widać, że debiutantka i trochę zagubiona. Zaczęliśmy więc sypać jej radami i przestrogami. W miarę opowieści oczy robiły jej się coraz większe i w końcu desperacko wepchnęła się do gabinetu przed nami, choć była właśnie nasza kolej. Bywamy okropni, naprawdę okropni.

Od strony recepcji co jakiś czas przechodził ktoś do oprawców po lewo, a po kwadransie wychodził na sztywnych nogach, z prościutkim kręgosłupem, za to z wyraźnie zwiotczałymi mięśniami twarzy.
Akustyczną oprawę fizykoterapii z miejsca ochrzciliśmy z Anką mianem "wywoływania miesiączki u faceta".
Jakoś nam zleciało.

- Dziewczynka...? - mruknęła pani doktor ze wzrokiem utkwionym w ekranie. - Dziewczynki nie mają takich wypustek.

Wzięliśmy kilka fotek z USG i pognaliśmy poinformować rodzinę i znajomych, że będzie Adaś!

30 czerwca 2010

Prawie jak tata!

Nie chodzi tylko o fizyczne podobieństwo! Oto, co łączy Alę z tatą:


Podobnie, jak tata zasypia w fotelu przed telewizorem...


Ma czasem gorsze momenty...


Nie lubi pustych kubków...


... i, co gorsze, pustych talerzy!


Czasem nudzi ją to, co mówię...


Lubi roboty precyzyjne (tu 582 próba wyswobodzenia się z szelek)...


Oboje również nieodmiennie cieszą się na mój widok. Szczególnie, gdy w jednym ręku mam butlę z mlekiem, a w drugim kawę!