25 marca 2010

Kremik

W sobotę Anka ze swoją teściową wybrały się do kina, więc na moment zostałem samotnym ojcem. Krótko po powrocie ze spaceru usłyszałem odgłos spłuczki klozetowej dochodzący od strony fotelika, w którym siedział brzdąc.

- Idziemy na przewijak, moja panno.

Zdejmuję pieluchę - okej, nie zemdleję przez co najmniej 10 minut, zdążę przewinąć. Kiedy już doprowadziłem do porządku to, co w porządku wcale nie było i zapiąłem pieluchę, zamiast normalnego w tych okolicznościach uśmiechu na buzi dziecka zobaczyłem podkówkę i drgającą dolną wargę. Tato, dlaczego mi to robisz?

Szybko przebiegłem przez listę wykonanych czynności:

mokra chusteczka - była, nawet niejedna
sucha chusteczka - patrz wyżej,
podłożyć świeżą pieluchę - jest,
kremik - momencik...

Rozpinam pieluchę, wyjmuję wieczko od kremu, zapinam pieluchę, wszyscy się cieszymy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza