13 sierpnia 2011

Biblijnie

Znacie biblijną przypowieść o drzewie figowym?

Wydaje mi się, że syn mój, nie dość, że marnotrawny, to jeszcze owo drzewo, któremu ogrodnik dał ostatnią szansę, przypomina.

Po raz pierdylionowy odgrażam się, że odstawiam Gada od piersi, bom umęczona po stokroć. Za każdym razem, kiedy Dzieć budzi się w nocy co 1,5 godziny głodny obiecuję, że od rana zaczynamy powolny proces pożegnania z piersią wg schematu: Glut nażera się wieczorem kaszką pod korek i śpi słodko do rana. Koniec z cycoleniem, najwyraźniej dziecko ma większe potrzeby, którym nie jestem w stanie sprostać.

I co się wtedy dzieje? Adaś, przestraszony perspektywą odstawienia, nagle zapada w śpiączkę, przesypia noce i wszystko jest śliczne. Jak się już uspokoję i grzecznie karmię nadal, sytuacja ciupasem wraca do "normy".

A z drzewa figowego robi się figa z makiem. Pasternakiem.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza