28 grudnia 2010

Murphy, I love you!

Prawa Murphy'ego są niezmienne i piękne. Jak grawitacja czy pomidorowa mojej Mamy.

Nadszedł ten wymarzony czas, kiedy Ala zaczęła przesypiać CAŁE noce (tu następują brawa i wszyscy się cieszą). Od ósmej wieczorem do siódmej rano, martwym bykiem, monotonnie. Cicho. Pięknie.

Wysypianie się, po trudach macierzyństwa, to dobrodziejstwo szczególne, ale pewnie przez większość niedoceniane. Ja tę zmianę w moim życiu powitałam z wściekłą radością, łzami szczęścia w oczach i... głębokim żalem, że zaraz znów przyjdzie mi się z tym luksusem rozstać. Bóg daje, Bóg zabiera...

Dla formalności - jestem w 9 miesiącu ciąży i zaraz powitamy na świecie nowy egzemplarz Wrzaskuna Pospolitego.

Ale ja się i tak cieszę!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza