12 października 2010

To lubię... a tego nie!


Z obserwacji prawie rocznego dziecka można czerpać wiele przyjemności. Kształtowanie się gustu to skomplikowany proces, który udaje się nam czasami uwiecznić na zdjęciach. Oto kilka z nich:

Pranie z wirowaniem jest nawet lepsze niż National Gerographic!


Spacer z grającą krową należy do przyjemności. Najfajniej podjechać do przechodnia i znienacka zaryczeć jak mleczna holenderska ;-).

Mama nie wie, że skarpetki nie mogą leżeć w szufladzie razem z rajstopami!
Siedzenie w Alcatraz też ma swoje uroki - pod warunkiem, że mama siedzi obok!
- Are you talkin' to me? Nie, to tylko zupa z buraczków... Niekoniecznie moja ulubiona...



Na szczęście można się później wykąpać i dusić kaczki... a one tak piszczą!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza